Subscribe elementum semper nisi. Aenean vulputate eleifend tellus. Aenean leo ligula, porttitor eu, consequat vitae eleifend ac, enim. Aenean vulputate eleifend tellus.

[contact-form-7 404 "Nie znaleziono"]

Subscribe elementum semper nisi. Aenean vulputate eleifend tellus. Aenean leo ligula, porttitor eu, consequat vitae eleifend ac, enim. Aenean vulputate eleifend tellus.

[contact-form-7 404 "Nie znaleziono"]

Blog

białe miasto

Co łączy polski rap, minimalistyczną architekturę i dojście do władzy przez Adolfa Hitlera? Wydawać by się mogło, że nie znajdziemy wspólnego mianownika, a składowe nie tylko nie są sobie bliskie, ale leżą od siebie tak daleko jak z Polski do… Izraela. 

Białe Miasto przywodzić może na myśl miasto duchów. I choć w jego historii były i takie momenty, od niemal dwóch dekad powoli odzyskuje ono swój blask, prestiż i należyte miejsce na architektonicznym piedestale. 

Dość jednak zagadek! Czas odpowiedzieć na zadane wcześniej – i zapewne nurtujące wielu – pytanie. Polscy czytelnicy kojarzyć powinni hit, w którym Quebonafide śpiewa „Tęsknię za Tokio świecącym jak neon, za Tel’a’vivem białym jak welon…”. To właśnie na terenie izraelskiego Tel Awiwu (który notabene założony został na przełomie XIX i XX wieku przez Żydów zmęczonych życiem w borykającej się z przeludnieniem i problemami sanitarnymi Jaffie), w latach międzywojennych powstała dzielnica minimalistycznych, białych kamieniczek, które dekady później, jako zespół 4 tysięcy obiektów doceniło UNESCO. 

Kiedy na początku lat 30. XX wieku w Niemczech nasilały się antysemickie nastroje, a do władzy powoli, acz zdeterminowanie dochodził Adolf Hitler, wielu tamtejszych Żydów postanowiło opuścić kraj i udać się do Izraela. Wśród nich nie zabrakło znamienitych architektów którzy warsztat zdobywali m.in. pod okiem Waltera Gropius’a – ikony stylu zwanego Bauhausem. Nowoczesna, minimalistyczna stylistyka, ukierunkowana na potrzeby człowieka jako jednostki społecznej odpowiadała potrzebom tamtych czasów, zrywając z nurtami historyzującymi, eklektyzmem czy dekoracyjną na wskroś secesją – echami czasów sprzed I Wojny Światowej. 

Niemieccy, ale i inni europejscy przedstawiciele branży docierając do nowej metropolii trafili na żyzny grunt. Tel Awiw miał być bowiem miastem nowoczesnym i otwartym. Przez niemal całą dekadę dzielnica rozrastała się o modernistyczne domy, kamieniczki, obiekty użyteczności publicznej i przestronne, zielone aleje. Inspiracje czerpano nie tylko z Bauhausu, ale i stylu międzynarodowego propagowanego przez Le Corbusiera. Budynki otrzymywały charakterystyczne bryły – mocno kubiczne lub takie, o zaoblonych narożnikach. A adaptując europejskie wzorce do potrzeb gorącego klimatu projektanci pomniejszyli powierzchnię okien, dodając jednocześnie balkony, na których toczyło się wieczorne życie.

Z biegiem czasu młodsze pokolenia zaczęły przenosić się do nowocześniejszych części miasta a wielu pierwotnych właścicieli umierało nie pozostawiając klarownej sytuacji spadkowej. Dawna ikona modernizmu pustoszała, popadała w ruinę i szarzała. Przed niechybnym końcem pod kołami buldożerów przygotowujących grunt pod przeszklone wieżowce uchronił ją wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO z 2003 roku jako największego zespołu obiektów w stylu Bahuaus na świecie. Od tego czasu dzielnicy przywracany jest oryginalny blask, a wyspecjalizowane Centrum Bauhaus oferuje wycieczki szlakiem wybitnych architektów i lokalnych perełek.

  • Plac Dizengoff w 1940 roku