Site icon Artbuk

sztuka?

Dzisiaj wezmę Was na artystyczny rollercoaster! Będzie zaskakująco, czasami obrazoburczo, a na pewno kontrowersyjnie. Zastanowimy się nad tym, czy wszystko, co zrobi artysta, jest sztuką, bo pod tym pojęciem mogą się kryć naprawdę zaskakujące rzeźby/instalacje/projekty. No właśnie, czasami nawet trudno znaleźć właściwe określenie, by opisać, co zrobił artysta.

Zaczynamy w roku 1913. Wówczas Marcel Duchamp skonstruował rzeźbę składającą się z koła rowerowego przytwierdzonego do taboretu. W ten sposób ani koło, ani taboret nie spełniały już swojej funkcji. O co więc chodziło? Artysta kwestionował w ten sposób przyjęte granice. Sprawił, że zwykłe przedmioty znalazły miejsce na wystawach, a sztuka, rozumiana do tej pory jako miejsce tylko dla wzniosłych tematów, zyskała nową funkcję – zaskakiwanie odbiorcy! Z pewnością zaskoczeniem dla publiczności była także jego wersja słynnej „Mona Lisy”, której dorysował brodę i wąsy.

Zapnijcie pasy, bo teraz zacznie robić się stromo! W 1961 roku Piero Manzoni zelektryzował nie tylko świat sztuki, ale i opinii publicznej, tworząc dzieło o tytule „Merda d’artista”, czyli „Gówno artysty”. Było to 90 małych puszek, które jak zapewniał artysta, zawierały jego odchody. Od tego momentu trwają nieprzerwane dyskusje na temat granic tego, co można nazywać sztuką. Skąd pomysł na taki projekt? Ponoć ojciec artysty jedną z jego prac skomentował słowami: Twoja praca to gówno, więc Manzoni nie pozostał dłużny!

Przenosimy się do lat 90. XX wieku. W tym czasie tworzyła grupa brytyjskich artystów (YBA – Young British Artists), do których należał między innymi Damien Hirts. Instalacja „A Thousand Years” to prawdziwa jazda bez trzymanki. To szklane komory, w których znajdują się głowa krowy, nad nią lampy rażące prądem, a w przestrzeni latające muchy. Temat śmierci to jeden z głównych motywów podejmowanych przez Hirsta. Muchy, żerujące na krowie, które następnie spalają się w świetle lampy, to cykl życia i śmierci, choć zobrazowany w sposób  niezwykle dosadny. W tym kontekście mniej szokującym, ale z pewnością zaskakującym, dziełem jest praca Tracey Emin, również należącej do YBA, „My bed” będąca… po prostu łóżkiem artystki.  

Zestawienie zamykają dwie prace Maurizio Cattelana. Jego „America”, czyli toaleta pokryta prawdziwym złotem, doczekała się różnych interpretacji – od oczywistego nawiązania do „Fontanny” Duchampa, przez nawiązania do polityki i polityków, a kończąc po prostu na symbolizowaniu amerykańskiego rozmachu. Drugie dzieło to „Comedian”, czyli banan – owoc dobrze znany ze świata sztuki – przyklejony szarą taśmą do ściany. To przykład sztuki konceptualnej. Artysta długa szukał pomysłu na stworzenie rzeźby banana, aż doszedł do wniosku, że nic lepiej nie prezentuje banana niż sam banan. Trudno odmówić mu racji! W sztuce konceptualnej chodzi o sam pomysł i pewną ideę, dlatego to, że banan zgnije, nie ma znaczenia. Można go podmienić, a dzieło wciąż będzie zgodne z założeniem artysty.  

Czy wszystko, co zrobi artysta, jest więc sztuką? Odpowiedź zostawiam Wam. Jedno jest natomiast pewne. Sztuka ma motywować do myślenia i zachęcać do zadawania odważnych pytań. A te przykłady, poza tym, że mogą bulwersować, lub właśnie dlatego, że bulwersują, z pewnością wzbudzają społeczną dyskusję.

  • Marcel Duchamp i Walter Hopps podczas otwarcia wystawy „Marcel Duchamp: A Retrospective Exhibition” Pasadena Art Museum, zdjęcie: Julian Wasser
    Czym dla Duchampa była jego rzeźba? Jak sam powiedział, patrzenie na nią sprawiało mu po prostu przyjemność, jak oglądanie płonącego w kominku ognia, gdy od czasu do czasu zakręcił kołem.
  • Marcel Duchamp, „L.H.O.O.Q.”, 1919
    Choć parodia znana była już w starożytności i na przestrzeni wieków sparodiowano niejednego władcę czy polityka, ośmieszenie Mona Lisy zbulwersowało publiczność, bo dla wielu było to pogwałcenie artystycznej świętości.
  • Piero Manzoni, „Merda d’artista”, 1961, zdjęcie: Jens Cederskjold
    Pytanie, czy wszystko, co zrobi artysta, jest sztuką, w tym kontekście wybrzmiewa szczególnie mocno. Z pewnością przekroczono tutaj pewną granicę, ale w ten sposób mówiono o wielu innych dziełach z przeszłości. Granice, jak widać, potrafią być bardzo płynne.
  • Damien Hirst, „A Thousand Years”, 1990, zdjęcie: Roger Wooldridge
    Temat śmierci nie jest tematem nowym w sztuce. Hirst, posługując się jednak spreparowanymi zwierzętami, przesuwa granicę dalej i zmusza nas do zadania pytania nie tylko o kwestię dobrego smaku w sztuce, ale także o jej aspekt etyczny.
  • Tracey Emin, „My bed”, 1998, zdjęcie: Stephen White
    Poprzez dzieło sztuki artysta wyraża emocje. Jeśli przyjmiemy takie kryterium definiujące sztukę, to „My bed” jest znakomitym przykładem. Ilustruje depresję artystki, która spędziła wiele czasu nie wychodząc z łóżka, borykając się z problemami w związku.
  • Maurizio Cattelan, „America”, 2016, zdjęcie: Kristopher McKay
    „America” to doskonały przykład tego, że sztuką może być wszystko, czemu nada się rangę dzieła sztuki. To właśnie sprawia, że podział na to, co ma wydźwięk artystyczny, a co jest go pozbawione, jest czysto umowny.
  • Maurizio Cattelan, „Comedian”, 2019, zdjęcie: Rhona Wise/EPA
    Skąd taki tytuł? To oczywiste nawiązanie do wszelkich żartów dotyczących poślizgnięcia się na skórce od banana. I choć na tym bananie nikt się nie poślizgnie, dla wielu takie dzieło sztuki jest z pewnością żartem! Pamiętajmy jednak o tym, że każdy ma inne poczucie humoru!
Exit mobile version